Dopasowanie www dla smartfonów a pozycjonowanie

Stworzenie dobrej strony internetowej, kosztuje równie dużo wysiłku, co jej pozycjonowanie. Co zrobić, żeby dopasowanie strony www do urządzeń mobilnych nie wpłynęło negatywnie na pozycje strony w Google?


Każdy przedsiębiorca chce, żeby jego strona wyświetliła się jako pierwsza, u samej góry, w pierwszym wierszu rezultatów wyszukiwania. Tymczasem „łatwość” znajdowania naszych stron www w Internecie zależy od tego, jak je ocenią automatyczne algorytmy wyszukiwarek internetowych.

Warto wiedzieć, że w tym roku google – lider wyszukiwarek, wyznaczający trendy i standardy wprowadził istotną zmianę w swych algorytmach. Gigant z Mountain View od kilku lat obserwował wzrost liczby użytkowników Internetu przeglądających strony www z wykorzystaniem urządzeń mobilnych. Już od 2013 rekomendował, żeby projektanci stron internetowych dostosowywali ich wygląd do rozmiaru ekranów telefonów komórkowych i tabletów. Od tego roku, poza rekomendacją, największa na świecie przeglądarka nagradza strony dopasowane do urządzeń mobilnych, dając im lepszą pozycję w swoich algorytmach wyszukiwania. Co to oznacza? Od 2015 roku wszystkie strony, których wygląd automatycznie dopasowywać się będzie do małych wyświetlaczy telefonów i dużych ekranów komputerów PC i laptopów, będą pojawiać się wyżej na liście wyszukiwania, niż strony, których widok nie będzie dopasowany do rozmiaru urządzeń mobilnych.

Zmiany w działaniu wyszukiwarki google są uzasadnione. Coraz większa część użytkowników korzysta z Internetu na urządzeniach mobilnych. Oczywiście w pracy i domu nadal korzystamy z dużych ekranów laptopów i komputerów PC, jednak wszędzie tam gdzie nie mamy pod ręką komputera, a dysponujemy urządzeniem mobilnym, korzystamy z zasobów Internetu za pomocą małych ekranów. Ponad 60% użytkowników posiada smartfony lub tablety, a ponad połowa z nich poszukuje treści w Internecie na małych ekranach.

W podróży, poza domem, w miejscu, w którym nie mamy dostępu do komputera nie chcemy rezygnować z korzyści takich, jak możliwość znalezienia ważnych informacji w Internecie. Wtedy sięgamy po telefon. Często jest to chwila, w której podejmujemy decyzje: wybór kina, restauracji, środka transportu, pomysłu na nowy biznes. Jeśli wyszukana strona internetowa dopasowana jest do wielkości ekranu użytkownika, znajdzie on szybko potrzebną informację. Jeśli jednak strona, którą otworzył użytkownik dopasowana jest tylko do dużych ekranów będzie mu trudno wyszukać istotne frazy, zrezygnuje z oglądania otworzonej strony, a jej właściciel straci szanse na pozyskanie klienta.

Strony internetowe automatycznie dopasowujące się do wielkości i rozdzielczości ekranu nazywa się stronami responsywnymi. Liki projektując i budując strony www dla swoich klientów uwzględnia nowe rekomendacje google i tworzy responsywne serwisy internetowe. Nasi projektanci przygotowują wizualizacje serwisów w kilku wersjach dla różnych wielkości ekranów, dopasowując do nich nie tylko grafikę, ale również układ elementów strony oraz sposób prezentacji menu. Niezależnie od wielkości i rozdzielczości ekranów, na jakich otwiera się responsywne strony budowane przez Liki, są one użyteczne i ergonomiczne. Ich działanie pozytywnie wpływa na pozycjonowanie wyszukiwarek internetowych i w konsekwencji na biznesowe korzyści właścicieli stron.

Dorwać shoppera, czyli poznaj swojego klienta

Klient, kupujący, konsument… Czyli kto? I co ma wpływ na jego wybory, decyzje? Badacze rynku i specjaliści marketingu poszukują odpowiedzi na te pytania już od kilku dekad. Po co?


Po to, żeby dowiedzieć się komu, w jaki sposób i w imię jakich motywów sprzedać można określone produkty i usługi. Współcześnie, kiedy my – przedstawiciele rozwiniętych społeczeństw i gospodarek, wspinamy się po piramidzie Maslowa, nasze zakupowe pobudki stają się coraz bardziej złożone i wyrafinowane. Tym bardziej wiedza o konsumencie, czy shopperze staje się podstawą działania na konkurencyjnym rynku.

Ale zacznijmy od początku. Pochodzący z łaciny termin „konsument” opisuje osobę, która nabywa pewne dobra, towary, usługi, najczęściej na własny użytek, po to by zaspokoić swoje potrzeby. Szeroki wybór i dostępność produktów, duża liczba producentów oraz dostawców spowodowały, że wybór najlepszego sposobu zaspokojenia danej potrzeby nie jest już taki prosty. Jednocześnie konsument staje się bardziej wymagający i lepiej wyedukowany. Rozwój Internetu wyposażył go w potężne narzędzie pozyskiwania informacji i wymiany opinii. I chociaż wiemy już, że proces decyzyjny może być bardziej racjonalny lub emocjonalny (racjonalny, to najczęściej przemyślany „duży” zakup, poprzedzony analizą; emocjonalny proces zakupowy, często występuje w branżach beauty i fashion) to o zachowaniach i potrzebach konsumenta dowiedzieć musimy się dużo więcej.

Promocje, nowości, programy lojalnościowe… To już nie wystarczy. Producenci i sprzedawcy, żeby wygrać walkę o nabywcę i utrzymać dobre wyniki sprzedażowe, muszą pogłówkować i tak dopasować swój produkt, żeby najlepiej trafił w oczekiwania konsumenta i jego potrzeby i sposób podejmowania decyzji. Trzeba też pamiętać o podstawach, na których opiera się marketing relacji z klientem należy współpracować już na etapie konstruowania oferty, trzeba zasięgać jego opinii, słuchać konsumenckich wskazówek.
Ale jak to zrobić? Globalni giganci realizują szereg kosztownych badań, na które stać tylko największych. Czy to znaczy że małe i średnie firmy, które chcą poznać swoich klientów i potencjalnych shopperów są skazane na porażkę? Niekoniecznie. Pomocne okazać się mogą najnowsze technologie.

Współczesne możliwości analizy zachowań konsumentów, shopperów, użytkowników produktów, są niemal nieograniczone i można śledzić je na wielu poziomach. Jako że shopper to konsument nastawiony na zakup, zrozumiałe jest, że to właśnie jego oczekiwania i ścieżkę zakupową należy rozpoznać jak najlepiej. Warto od razu, na miejscu wykorzystać obecność shoppera w danym sklepie czy punkcie usługowym.

Jednym z rozwiązań jest ciekawa aplikacja firmy Liki – „Power Consumer”. Jest to oprogramowanie, współpracujące ze wszystkimi rodzajami urządzeń mobilnych i stacjonarnych, w zależności od wersji, może być zintegrowane z kasami i generować raporty. Za jego pośrednictwem można nie tylko ułożyć ankietę dla klienta, np. z motywacyjną loterią, ale także zbadać stopień zadowolenia klienta z obsługi w sklepie. Zakres analizy prowadzonej za pomocą „Power Consumera” można elastycznie dopasować do potrzeb danej firmy, chcącej lepiej poznać klienta. „Power Consumer” pozwala również śledzić efektywność działań poszczególnych pracowników, np. sprzedawców, co z kolei pozwala zapewnić jak najwyższą jakość obsługi, po którą klienci chętnie wrócą.

Czas wolny na platformie

Przemysł czasu wolnego to niezwykle konkurencyjny segment gospodarki. Narzędziem usprawniającym pracę firm tej branży i szansą na wyróżnienie się może być uniwersalna aplikacja mobilna.


Czas wolny na platformie

Przemysł turystyczny, czasu wolnego i spotkań to jeden z najbardziej dynamicznie rozwijających się segmentów gospodarki, a zarazem jeden z bardziej konkurencyjnych. Hotele, sale kongresowe, obiekty targowe, centra rozrywki, wszystkie te obiekty stają w obliczu konieczności wyróżnienia się, podkreślenia atutów i wszelkich dostępnych w ich otoczeniu atrakcji. Wszystkie też muszą sprostać wymaganiom gości, w tym potrzebie „doświadczania”.

Narzędziem usprawniającym pracę firm tej branży i szansą na zwiększenie przez nie dochodów jest uniwersalna aplikacja mobilna, której wygląd i treść są indywidualnie dostosowywane do potrzeb poszczególnych obiektów oraz ich gości.

Scenariusz użycia:

  1. Gość pobiera (instaluje) uniwersalną aplikację mobilną

  2. Za pomocą aplikacji skanuje fotokod umieszczony w recepcji, lub innym punkcie informacyjnym lub wpisuje nazwę hotelu, hali targowej czy centrum rozrywki

  3. Aplikacja pobiera indywidualną dla danego obiektu treść

  4. Po pobraniu treści klient może już rozłączyć się z siecią Internet i korzystać z aplikacji gospodarza nie pobierając dodatkowych danych (cecha ważna dla klientów zagranicznych – w roamingu)

Funkcje aplikacji:

Aplikacja została zaprojektowana tak, aby spełniała najważniejsze wymagania gościa, a jednocześnie była prosta w obsłudze i nieprzeciążona niepotrzebną treścią. Istotne funkcje:

  • Opis i adres obiektu – ekwiwalent wizytówki, którą każdy turysta pobiera wychodząc na spacer, by wiedzieć dokąd ma wrócić, lub podać ją np. taksówkarzowi.

  • Numer telefonu do recepcji z funkcją click to call umożliwiającą, dające turyście poczucie bezpieczeństwa, bezpośrednie połączenie telefoniczne z okna programu.

  • Propozycje tras wycieczkowych z zaznaczonymi obiektami wartymi odwiedzenia – mapa z trasami i miniprzewodnikiem to z punktu widzenia gościa największa wartość aplikacji. 1-5 wycieczek zróżnicowanych pod kątem odbiorców: „city by night”, „atrakcje dla dzieci”, itp. Każdy z ośrodków może dostosowywać propozycje do profilu swoich gości. Poszczególne elementy programu wycieczki opatrzone zostaną opisem lub ilustracją. Aplikacja może być zrealizowana w wielu wersjach językowych, również w wersji audio (aubiobook).

  • Krótkoterminowe funkcje budowania lojalności: kupony i zaproszenia do skorzystania z atrakcji własnych i partnerskich: bar, restauracja, SPA, kręgielnia, miasteczka linowe. Goście często nie znają tego typu lokalnej oferty. Klient skuszony ofertą darmowego drinka w barze i bonifikatą na grę w kręgle lub darmowy zabieg SPA zostaje w danym miejscu dłużej i kupuje dodatkowe pełnopłatne usługi i produkty. Kupony wyświetlane w postaci wyskakujących na ekranie telefonu komórkowego okien są bardzo skuteczne. Telefon jako urządzenie osobiste zawsze jest w zasięgu ręki użytkownika, a informacja o promocji (okno pop-up, alert dźwiękowy) zachęca do skorzystania użytkowników aplikacji, ale też osoby im towarzyszące. Posiadając dodatkową wiedzę o kliencie (wyjazd integracyjny, wizyta z dziećmi, romantyczny weekend) można oferować usługi dodatkowe w zależności od profilu gościa.

  • Długoterminowe budowanie lojalności, które można nazwać „antygrupponem”. Często korzystamy z platform do grupowych zakupów by zwiększyć popularność ośrodka lub zapewnić minimalny ruch poza sezonem. Nikogo nie trzeba przekonywać, że grupowe zakupy skutecznie przyciągają klientów, ale dla firmy jest to jedno z najkosztowniejszych narzędzi marketingowych. Wielu klientów korzystających z grupowych zakupów chętnie odwiedza ten sam hotel czy ośrodek ponownie, lecz tylko wtedy, gdy firma organizuje promocję ponownie. Przedsiębiorcy ponoszą więc ponownie wysoki koszt ściągnięcia tego samego klienta. Za pomocą platformy istnieje szansa „zlojalizowania” klienta, który przyjechał korzystając z kosztownych dla firmy zakupów grupowych. Gość po zainstalowaniu aplikacji może dołączyć do programu lojalnościowego. Dla tych klientów zorganizować można odrębne pozagrupponowe akcje promocyjne. W regularnych odstępach czasu można ponawiać do klientów zaproszenia do naszego hotelu i/lub firm partnerskich. Aplikacja dedykowana dla każdego hotelu /ośrodka/centrum targowego buduje program lojalnościowy dla każdej z firm osobno. Nie ma więc ryzyka że naszego klienta skusi inny przedsiębiorca.

Panel administracyjny WWW:

Panel WWW umożliwia hotelom, firmom administrującym i agencjom marketingowym zarządzanie:

  1. Treścią i wizualizacją aplikacji

  2. Treścią i trasami wycieczek

  3. Ofertą krótkoterminowych programów lokalizacyjnych: kuponów

  4. Ofertą długoterminowych programów lokalizacyjnych

  5. CRMmem kontaktów z klientami hotelu

Osoby zainteresowane naszym rozwiązaniem prosimy o kontakt: office@likims.pl

Aplikacje Promocyjne

W LikiMS zajmujemy się projektowaniem aplikacji mobilnych oraz znacznie większych i bardziej kompleksowych rozwiązań służących do promowania regionu, miasta czy wydarzeń.


Mamy już przetarte szlaki i wiemy jak to robić – chcesz wiedzieć jak? Gdy coś się nie uda, coś „pójdzie nie tak”, dość łatwo znajdujemy przyczyny niepowodzenia i identyfikujemy winnych. Wielu z nas jest w tym naprawdę dobrych: w znajdowaniu przyczyn niepowodzeń i osób, które do tego się przyczyniły. Z sukcesem jest jednak znacznie trudniej. Trudno jest znaleźć przyczyny sukcesu. Oczywiście wielu z nas włącznie z autorem chętnie podaje się za autorów każdego sukcesu. Lecz gdy widzimy już efekt pracy i wiemy że zdobył on dużą popularność wcale nie jest łatwo odpowiedzieć na pytania: „Dlaczego się udało?”, „Co trzeba zrobić by sukces powtórzyć?”, „Skąd autorzy wiedzieli co ludziom się spodoba?”.

Można oczywiście zapytać tychże ludzi o to co im się podoba. I pytanie to zadajemy. Spędzamy dużo czasu i wydajemy potężne środki na profesjonalne badania marketingowe, wywiady, a nawet zbieramy tysiące „Lajków” („Lubię to” – funkcja serwisu Facebook). Żadna z tych metod nie daje nam jednak bezpośredniej odpowiedzi.

By poznać przyczynę sukcesu pytano też ludzi, którzy sukces odnieśli o to jak zidentyfikowali potrzeby ludzi. Potrzeby, których realizacja stała się źródłem sukcesu.

Henry Ford spytany o źródło sukcesu najpopularniejszego modelu samochodu produkowanego w jego fabryce, o Forda T oraz o to jak zidentyfikował potrzeby klientów odpowiedział: „Gdybym zapytał ludzi o to czego potrzebują oni powiedzieli by, że szybszych koni”, nie wiedzieli przecież czym jest samochód.

Inny znany człowiek Thomas Edison, wynalazł żarówkę. Choć miał świadomość użyteczności wynalazku w epoce, której mroki rozświetlały jedynie kandelabry, lampy gazowe i kaganki uznał że będzie on jedynie salonową atrakcją bez odpowiedniej infrastruktury. Zaczął swą pracę właśnie od zbudowania żarówki, potem konsekwentnie i z wielką determinacją dobudował do niej całkiem nowy sektor gospodarki: energetykę. Dla niego najważniejszym elementem była żarówka – element układanki, który realizował potrzeby użytkownika. Dziś wydaje się to nieracjonalne, jednak on koncentrował się właśnie na czyś co można by nazwać łańcuchem wartości, wartości postrzeganej przez człowieka. Gdy żarówki stały się już popularne Thomas Edison powiedział, że „Ze światłem elektrycznym idzie nam doskonale, lepiej niż początkowo przewidywała moja żywa wyobraźnia. Na czym się to skończy, Bóg tylko wie!”. Zanim udało mu się wprowadzić żarówkę „pod strzechy” przeprowadził olbrzymią pracę, zbudował setki prototypów, poprawił tysiące błędów przy opracowywaniu systemów, nadających się do zastosowania w skali masowej. Podsumowując swoją pracę uznał jednak że „nie przepracował ani jednego dnia w swoim życiu. Wszystko to była przyjemność.”

Bliższy nam cywilizacyjnie wynalazca Steve Jobs też wskazywał na duży udział emocjonalnego zaangażowania w źródłach swojego sukcesu. Wynalazca iPhona i popularnych komputerów osobistych powiedział kiedyś, że „Potrzeba pasji i zaangażowania, żeby naprawdę dogłębnie coś zrozumieć, przeżuć, a nie tylko szybko przełknąć. Większość ludzi nie poświęca na to czasu.”

Ostatnią postacią , którą choć jest fikcyjna i człowiekiem nie jest, warto zacytować jest Yoda – Mistrz Jedi. Yoda do swego Padawana znanego nam jako Look Skywalker raczył powiedzieć: „Nie próbuj, rób albo nie rób, nie ma próbowania.”

Składając czterech „wieszczów” w jedno przesłanie można powiedzieć, że jeśli mamy cel to by go osiągnąć musimy się naprawdę zaangażować. Sami musimy wejść w rolę ludzi dla których chcemy coś zrobić i wykorzystując posiadaną wiedzę i kompetencje realizować cel zaczynając od tego co dla nas ma wartość najwyższą. Potem oczywiście trzeba się będzie zająć tysiącem mniej ważnych spraw.

Design thinking czyli myślenie projektowe to dyscyplina która, przy zaangażowaniu projektanta oraz zastosowaniu odpowiedniej metodologii zaspokaja potrzeby klienta, potrzeby, które dla klienta stanowią wymierną wartość. Czy da się więc powtórzyć sukces? Dzięki zastosowaniu myślenia projektowego można. Można zidentyfikować problem, posiąść i przeanalizować niezbędną wiedzę, zebrać dużą ilość pomysłów i zacząć je realizować jeden po drugim. Pytanie ludzi o ich potrzeby staje się istotne na etapie poznawania problemu potem jednak musimy sami poczuć się jak nasz klient, zaangażować się i dogłębnie poznać dziedzinę w której działamy, wznieść się ponad ograniczenia nie szczędząc czasu i wyrzeczeń wykonać to co wymyślimy, nie próbując, a po prostu robiąc to. Potem oczywiście należy wyciągać wnioski i nieustannie coś ulepszać, dobudowywać kolejne niezbędne elementy układanki tak by nasz pomysł mógł osiągnąć jak największy sukces.

W Liki MS postanowiliśmy połączyć teorię z rzeczywistością. Okres pomiędzy Wigilią a Nowym Rokiem sprzyja podejmowaniu szalonych wyzwań. Jesteśmy firmą tworzącą oprogramowanie na żądanie a w ostatnich miesiącach wielu klientów zamówiło u nas aplikacje mobilne przeznaczone dla turystów. Aplikacje te w różny sposób promują dany region, miasto czy centrum rozrywki. Za każdym razem realizowaliśmy inny projekt ze znacznie różniącymi się wymaganiami definiowanymi przez klientów biznesowych czy administracyjnych. W Liki MS postanowiliśmy sprawdzić czy za pomocą myślenia projektowego jesteśmy w stanie zdefiniować wymagania i wyprodukować aplikację która odpowiada wymaganiom tych osób, które z aplikacji będą korzystać. Na cel wzięliśmy aplikacje, których celem jest popularyzowanie miast, wsi i regionów.

W pierwszym kroku skoncentrowaliśmy się na identyfikacji problemu. Zadanie nie było proste ponieważ zauważyliśmy że w łańcuchu wartości, który otwieraliśmy sami jako producent aplikacji, kolejnym ogniwem jest administracja publiczna, której wymagania znaliśmy, ostatnim i z punktu widzenia wartości najważniejszym ogniwem jest użytkownik aplikacji. Nie posiadaliśmy nawet badań marketingowych ani żadnych analiz, które odpowiadały by na pytanie kim ten końcowy użytkownik jest i czego oczekuje. Wiedzieliśmy też że znalezienie odpowiedzi na te pytania to stanowczo za mało, że musimy poznać prawdziwe sedno problemu, zaangażować się i wynaleźć własną „żarówkę”, potem zaś w pocie czoła dobudować do niej niezbędny system.

Większość naszych klientów definiowała użytkownika końcowego jako turystę który do danej wsi, miasta, regionu przybywał i którego nasza aplikacja miała zachęcić do spędzenia w danym miejscu czasu i zbudowania sobie pozytywnych o tym miejscu opinii. Ponieważ jednak nie każdy nasz klient reprezentował miejscowości, które są postrzegane jako centra turystyczne uznaliśmy że aplikacje mobilne nie zawsze trafiają w ręce tych, którzy mieli być docelowymi ich użytkownikami.

Korzystając z doświadczenia naszych dzielnych programistów szybko zidentyfikowaliśmy grupy użytkowników. Część z nich okazała się turystami, większość jednak byłą mieszkańcami danego regionu, którzy z różnych przyczyn korzystali z naszych aplikacji. Wniosek naszej analizy na potrzeby definiowania problemu był taki, że zanim zaczniemy budować wśród turystów dobrą opinię i modny ostatnimi laty byt określany „wizerunkiem marki” powinniśmy pochylić się na tym jak my sami, mieszkańcy danego regionu postrzegamy miejsce, w którym żyjemy. Czy znamy w okolicy miejsca, które warto odwiedzać? Czy jesteśmy dumni z własnego regionu? Czy wiemy jak i gdzie można atrakcyjnie spędzić czas? Zadawaliśmy sobie te pytania i szybko każdy z nas przypomniał sobie nawet kilka sytuacji z ostatnich miesięcy gdy nasi przyjaciele z innych miast odwiedzający nasze rodzinne strony pytali nas dokładnie o to samo: Co warto pokazać dzieciom? Co warto zwiedzić? Dokąd pójść na spacer? Gdzie zjeść dobry obiad? Gdzie zorganizować romantyczny wieczór z ukochaną? Przypomnieliśmy też sobie że udzielenie odpowiedzi na te pytania nie przyszły nam tak łatwo. Oczywiście podaliśmy wiele dobrych godnych odwiedzenia miejsc, ale zanim wyrecytowaliśmy ich całą listę zawsze pomiędzy pytaniem a odpowiedzią zapadała martwa cisza. Potrzebowaliśmy czasu na odpowiedź mimo, iż sami wielokrotnie tworzyliśmy multimedialne przewodniki po Łodzi i innych miastach naszego regionu, mimo iż Łódź jako miasto wojewódzkie oferuje naprawdę wiele atrakcji i to w wielu scenariuszach: wypad z dziećmi, Łódź by night dla singli i romantyczne kolacje dla zakochanych par. Ten czas potrzebny na odpowiedź uświadomił nam że tak naprawdę nigdy nie zastanawialiśmy się nad tym czego faktycznie oczekują nasi znajomi, którzy chcieli odwiedzić nasze miasto. Tak właśnie zdefiniowaliśmy nasz problem: „Czego potrzebują ludzie, którzy chcą spędzić czas ‘wolny’ w danym regionie?”.

Gdy już znaliśmy pytanie zabraliśmy się zgodnie z dyscypliną myślenia projektowego do udzielenia odpowiedzi. Zaczęliśmy jednak od końca łańcucha wartości, od potrzeb człowieka poszukującego pomysłu na spędzenie wolnego czasu. W celu zebrania jak największej ilości sensownych pomysłów wraz z naszym pokładowym trenerem zorganizowaliśmy warsztaty kreatywne. Na nich każdy z nas podawał dziesiątki pomysłów. Dzięki myśleniu projektowemu zidentyfikowaliśmy te które powinny najlepiej odpowiadać na potrzeby ludzi:

Aplikacja mobilna powinna:

  1. być przeznaczona zarówno dla mieszkańców regionu jak i dla turystów,

  2. być źródłem pomysłów na atrakcyjne formy spędzania czasu w danym regionie,

  3. zapewnić zdobycie wielu pozytywnych wrażeń,

  4. zapewnić zdobywanie tych wrażeń przez 2 do 4 godzin,

  5. umożliwić profilowanie atrakcji: wypad z dziećmi, impreza singli, romantyczny wieczór, +60,

  6. posiadać kilka scenariuszy by warto było zdobywać wrażenia w danym regionie jeszcze wielokrotnie,

  7. być aktualizowana bo świat się zmienia,

  8. umożliwić dzielenie się wrażeniami z innymi za pomocą dostępnych środków przekazu,

  9. w odróżnieniu od rozwiązań skoncentrowanych na POI (ang. Point of Interest – punktach zainteresowania) oferować TOI (Track of Interest – szlak zainteresowania),

  10. proponować odpoczynek po i w trakcie wycieczki w dopasowanych do profilu użytkownika miejscach: restauracje, parki, bary, centra rozrywki, SPA,….

Mając już zdefiniowaną śmiałą wizję, naszedł czas, by jak raczył rzec Mistrz Yoda, zrobić to co zaplanowaliśmy. By wizję zrealizować, by bez próbowania zacząć realizować plan krok po kroku. By jak Thomas Edison, który do małej żarówki dobudował elektrownię, zbudować aplikację a do niej dobudować cały system. By pokazać że zespół Liki MS może wczuć się w potrzeby klientów jak Henry Ford w potrzeby jeżdżących wierzchem kowbojów i wykazać zaangażowaniem i umiejętnością zrozumienia i „przeżucia” tematu tak jak angażował się, zgłębiał i „przeżuwał” Steve Jobs.

Jaki będzie efekt naszej przygody z myśleniem projektowym? Nowy Rok przywitaliśmy wysyłając zaproszenia do kilku wybranych jednostek administracyjnych z propozycją udziału w sesji myślenia projektowego. Z tymi które się do nas zgłoszą zbudujemy pierwszą wersję aplikacji mobilnej, która dostarczać będzie pozytywnych wrażeń ze spędzonego w promowanym regionie czasu.

Efektami naszej pracy chętnie podzielimy się z czytelnikami. Jeśli nie możecie się doczekać, lub jeśli sami chcielibyście wspólnie z nami rozpocząć prace nad rozwiązywaniem problemów z użyciem projektowego myślenia prosimy o kontakt mailem, telefoniczny lub osobistą wizytę w naszym łódzkim biurze.